logo

1% dla OPP
Reklama

Półkolonie 2009 PDF Drukuj Email
Wpisany przez Monika   
Środa, 01 Lipiec 2009 00:00

Jak dbać o środowisko naturalne? Czy istnieją jeszcze dziś rycerze?

Na te i wiele innych pytań będziemy szukali odpowiedzi na naszych II hospicyjnych półkoloniach.


Dzieci jest około 30, w różnym wieku. Spotykamy się w każdą środę przez całe wakacje. Dzięki różnym dobrym ludziom mamy zawsze jakiś gorący posiłek np. zupę, naleśniki lub pierogi, a rano kanapki lub bułki na drogę.

Na początek odwiedziliśmy firmę Radkom, gdzie dowiedzieliśmy się co to jest recykling, jak segregować śmieci i dlaczego?



Jechaliśmy też kolejką wąskotorową z Iłży do Marcul, gdzie pan leśniczy oprowadził nas po Arboretum Lasów Puszczy Iłżeckiej. Mogliśmy też oglądać pod mikroskopem różnego rodzaju robaczki małe i duże, bakterie itp.


W ruinach zamku dwie z naszych uczestniczek zostały porwane przez złego rycerza do niewoli. Mogły do nas wrócić dopiero po wygranej walce dobrego rycerza, który ich odbił z niewoli. I powiem Wam, że chociaż to tylko przedstawianie, inne dziewczęta z zazdrością patrzyły na swoje porwane koleżanki, natomiast chłopcom podobała się walka na miecz i topór. Dzięki Drużynie Grodu Radom, która dla nas przygotowała całą inscenizację, mogliśmy przymierzyć prawdziwy hełm, zobaczyć z bliska zbroję, dowiedzieć się o życiu ówczesnych ludzi a te wiadomości bardzo nam się przydadzą, bo całą półkolonię kończymy Turniejem Rycerskim.

Ale żeby nikt nie mówił, że „ Cudze chwalicie, swojego nie znacie”, zwiedzamy również nasze miasto. Jesteśmy w kościele oo. Bernardynów, zaglądamy na wystawę zwierząt, już wiemy dlaczego mury kościołów były kiedyś takie grube, a okna takie małe. Tylko nie możemy sobie wyobrazić, że to co teraz widzimy, było kiedyś zamkiem królewskim!

Ostatnio udało nam się pojechać na basen do Kozienic i nauczyć się tańczyć menueta.


Każde spotkanie zaczynamy od modlitwy, prosząc Boga o szczęśliwy przebieg spotkania. Chcemy też opowiedzieć dzieciom o wartościach, którymi każdy rycerz, każdy człowiek powinien się kierować, bo chcemy zostać rycerzami i księżniczkami Jezusa (niektórzy do tej pory nie mogą się zdecydować, czy będą rycerzem, czy księżniczką).

„Srebrnym rumakiem” przyjechał do nas współczesny rycerz, pan Krzysztof z Zakonu Rycerzy Columba wraz z Małżonką, która jest w Zakonie Rycerzy Grobu Pańskiego w Jerozolimie. Odpowiedzieli nam na pytanie: „Czy rycerzem można być też dziś?”

Czy uda nam się nimi zostać? Zobaczymy!


A co mamy jeszcze w planach?

Odwiedzimy drużynę piłki ręcznej na Politechnice, będziemy bawić się w podchody z zaprzyjaźnionymi harcerzami zawiszakami, odwiedzimy Pułk Ułanów chcąc się dowiedzieć, jakie wartości Im przyświecały i w jaki sposób dziś można być patriotą?

Pojedziemy do Niepokalanowa żeby dowiedzieć się co to jest „Rycerz Niepokalanej”? No i na zakończenie wakacji odbędzie się wspomniany już turniej, mianowanie na rycerza i uczta. Ale że takie uroczystości odbywały się na zamkach, my sobie go musimy zrobić! A zrobimy z plastikowych butelek (nie pytajcie jak, bo tego jeszcze nie wiemy?!)

Do zobaczenia na zamku!



Kolejną środę czas zacząć!

Harmonogram napięty do granic możliwości.

Oczywiście zaczynamy od modlitwy. Zjadamy szybciutko kanapki przygotowane przez nasze wolontariuszki i idziemy do kina na „ Epokę lodowcową 3”. Fantastyczna zabawa nie tylko dla dzieciaków. Opowiadając wrażenia z seansu wracamy na stołówkę przy kościele księży pallotynów na obiad, a zaraz po nim wsiadamy w autobus nr 23 i jedziemy na Politechnikę Radomską.

Szczerze mówiąc, nikt z nas nie myślał, że czeka nas tam taka zabawa.


Najpierw rozmowa z dzieciakami o zasadach gry w piłkę ręczną, pokaz rzutów, rozgrzewka a potem krótkie mecze. Szkoda, że tego nie widzieliście, jak mały Maciek, w koszulce do kostek „biegł” w ramionach jednego z dorosłych piłkarzy, żeby wrzucić piłkę do bramki.

Szczypiorniści potraktowali nas całkiem serio, przywitali się ze wszystkimi, podziękowali po skończonej grze i pewnie dlatego tak spodobali się dzieciakom. Tylko ci ostatni później mówili, że coś ci bramkarze za bardzo puszczali bramki...

Koszulki, smycze i wspólne zdjęcia będą nam o Nich przypominać. Wiem też z wiarygodnych źródeł, że drużyna nie chce poprzestać na tym jednym spotkaniu!

W kolejną środę mamy trochę więcej czasu, więc rozmawiamy sobie o cnotach rycerskich. Wspólnie zastanawiamy się jak możemy dziś żyć według nich. No, ale mówić, a wprowadzać je w życie, to różnica. Dziś się o tym przekonamy!


Następnie maszerujemy do dworca na 18- tkę i jedziemy hen daleko na Nową Wolę Gołębiowską, gdzie czeka na nas zaprzyjaźniony harcerz. Najpierw pałaszujemy zabrane po drodze kanapki, a potem chodzimy po linie (wiecie jak się chodzi po linie „na kiełbaskę”?), szukamy niespodzianek ukrytych przez Indianina w lesie, a nie jest to łatwe. Trzeba znaleźć kartki z odpowiednim rysunkiem, według strzałki przejść określoną liczbę kroków i odszukać to coś.

Teraz przed nami ciężka próba. Miało być na skróty, ale wiecie jak czasem wyglądają skróty. Lecz co to dla nas przyszłych rycerzy! W kurzu i słońcu zmierzamy do celu, mijając po drodze wysypiska śmieci w lasach. Dzieciaki są oburzone takim traktowaniem przyrody!

Nasza gospodyni, pani Jadzia już czeka, a wraz z Nią nasze wolontariuszki „od posiłku” i pyszny kapuśniaczek.


Kiedy zaspokoiliśmy pierwszy głód i pragnienie, pani Jadzia oprowadziła nas po swoim gospodarstwie, odpowiadając na pytania związane np. z żywieniem zwierząt.

Po smażonej kiełbasce zobaczyliśmy jak harcerze przygotowują herbatę na ognisku. Posłużyły nam do tego zawiniątka zostawione przez Indianina. Wiemy już kim są harcerze i co znaczą te kolorowe plakietki na ich mundurach, tzw. sprawności.

Czas tak szybko leci. Trzeba się zbierać, bo już i tak jesteśmy spóźnieni. Żegnamy zaprzyjaźnioną Rodzinę i wracamy do bazy, gdzie czekają na nas nasi bliscy.

Zakończenie półkolonii 2009 na Zamku




Zmieniony: Wtorek, 08 Wrzesień 2009 19:30
 

Stworzone dzięki Joomla! Wykonana przez INFOKOM.

Sponsor serwisu - home.pl - domeny, hosting, sklepy